Fermentowana lemoniada różano-melisowa
Upalne dni aż się proszą o pyszny, orzeźwiający napój, który pomoże się nam schłodzić i jeszcze bardziej delektować kontaktem z Matką Naturą 💚.
Dziś pokażę, jak zrobić rewelacyjną fermentowaną lemoniadę, którą zrobi nawet najbardziej początkująca adeptka zielarstwa. Lemoniada ta jest bardzo orzeźwiająca, ma lekko różany smak, piękny kolor i delikatnie musuje. Cały proces widać na filmiku, który dla Was nagrałam – najpierw obejrzyj filmik, a dopiero później przeczytaj dalszą część posta 🌞.
Jak to się dzieje, że płyn zaczyna fermentować?
Dzikie drożdże są odpowiedzialne za początkowy etap fermentacji. Żeby mieć pewność, że całość nam nie spleśnieje, warto dodać jakiś starter – w tym przypadku suszone ekologiczne niesiarkowane rodzynki.
Rodzynki zawierają na swojej powierzchni dużą ilość dzikich drożdży i to one są prekursorem drożdży, które obecnie kupujemy w sklepie 💚. Na 4 litry napoju potrzeba ich około 2 łyżek. Ich smak jest zupełnie niewyczuwalny, za to działanie bardzo widoczne.
Oprócz tego potrzebny jest cukier – on zasila drożdże, karmi je i powoduje, że fermentacja rusza. Cukier może być trzcinowy, biały, miód, wszelkie syropy klonowe, z agawy itd. Jedyne czego NIE można użyć, to ksylitol i erytrytol – są to alkohole cukrowe i zamiast zasilać, będą tworzyły niekorzystne właściwości dla drożdży. Większość cukru jest zjadana przez drożdże, finalny napój ma go niewielkie ilości.
Oprócz drożdży, w dalszych etapach fermentacji uruchamiają się też bakterie kwasu mlekowego i octowego, dzięki czemu zmienia się profil smakowy, a całą mieszanka lekko się zakwasza (ale bez nut octowych, bo fermentacja jest krótka).
Dlaczego fermentacja jest dla nas korzystna?
Każdy produkt fermentowany ma właściwości probiotyczne, czyli wspomaga zasiedlenie korzystnymi bakteriami i drożdżakami naszą mikrobiotę jelitową. Od mikrobioty jelitowej zależy nasza odporność, równowaga emocjonalna, to czy i w jaki sposób wchłaniamy składniki pokarmowe oraz wiele innych funkcji naszego ciała. Więcej o mikrobiocie i wpływie produktów fermentowanych na nasze ciało pisałam w artykule o kombuczy i tam Was serdecznie odsyłam 💫.
Oprócz tego potrzebny nam surowiec aromatyczny i/lub leczniczy – czyli wsad roślinny.
Surowce, których użyjemy, będą miały duże znaczenie, chociażby na najbardziej podstawowym poziomie – poziomie smaku i przyjemności. Wybierajcie takie rośliny, których smak i zapach lubicie i, co najważniejsze, są bezpieczne do spożycia dla człowieka!
Bardzo ważna jest jakość surowców – zbierajcie je na czystych terenach, z poszanowaniem Matki Natury. Zawsze apeluję w tej kwestii, żeby z rozwagą zbierać rośliny, z zasadą zbioru maksymalnie 10% stanowiska danej rośliny (ilości roślin na danym obszarze). Najlepiej sobie najpierw zaplanować, ile dokładnie surowca będziecie potrzebować, a dopiero później zbierać rośliny – nigdy na odwrót!
W filmiku użyłam roślin z mojego ogrodu – róży pachnącej (nazywanej też nieraz potocznie dziką) oraz melisy. Duecik ten oprócz teg, że jest przepyszny, świetnie wzmacnia, koi nasze emocje, wspaniale podnosi na duchu, wspiera układ pokarmowy i moczowy oraz zasila nas ogromem przeciwutleniaczy, składników mineralnych, witamin i wielu substancji bioaktywnych.
Inne surowce, które osobiście bardzo polecam do robienia takich lemoniad:
Zachęcam Was do samodzielnych poszukiwań – jedyne o czym musicie pamiętać to dokładne sprawdzenie, czy daną roślinę można jeść i/lub zaparzać i pić!
- wszelkie aromatyczne owoce sezonowe– najlepsze wg mnie są:
– truskawki!,
– winogrona,
– wiśnie i czereśnie (bez pestek),
– porzeczki – każdy kolor,
– maliny,
– pigwa/pigwowiec - aromatyczne kwiaty:
– magnolia
– róża (trzeba zwracać uwagę, czy róża pachnie i zjeść płatek, żeby sprawdzić, czy nie jest gorzki)
– piwonia
– czarny bez
– lilak (potocznie nazywany bzem) - zioła (można użyć wszystkich tych, które można zaparzać) – moje ulubione pod kątem aromatycznym:
– krwawnik (nadaje lekko piwnych nut)
– melisa (delikatne orzeźwiające nuty)
– bylica piołun (gorzka cholera, ale cudownie aromatyzuje w malutkiej ilości) - rośliny podkręcające kolor:
– dąbrówka rozłogowa (niebieski)
– hibiskus (różowy)
– świeża kurkuma (żółty) - rośliny podkręcające bąbelki:
– świeże winogrona
– świeży imbir
Fermentowana lemoniada różano-melisowa
4 litry lemoniady | 4 dni fermentacji
SKŁADNIKI UŻYTE W FILMIE
- 4 l wody do picia,
- 4-5 garści główek róż pachnących (nazywanych dzikimi lub więcej garści faktycznych dzikich róż – te mają mniej płatków),
- gruby pęczek melisy,
- 2-3 łyżki stołowe ekologicznych niesiarkowanych rodzynek (muszą być ekologiczne i niesiarkowane!),
- ok. 3/4 szklanki cukru, czyli po około 2 łyżki na litr napoju
AKCESORIA
- wyparzona i oczyszczona łyżka do mieszania,
- zdezynfekowany słoik, który pomieści ponad 4 litry płynu (trzeba zostawić trochę miejsca nad powierzchnią płynu na ewentualne buzowanie mikstury w trakcie fermentowania),
- ściereczka lub mocny ręcznik papierowy oraz gumka recepturka do zabezpieczenia wlotu do słoika przed kurzem i owadami.
JAK ZROBIĆ?
- Wodę z rodzynkami i cukrem wymieszaj dokładnie.
- Wrzuć surowce, znów bardzo dobrze wymieszaj.
- Przykryj słoik ręcznikiem papierowym (lub ścierką) i zabezpiecz dokładnie gumką recepturką.
- WAŻNE! Przez następnych kilka dni, mieszaj miksturę co najmniej 2 razy dziennie, żeby żaden z fragmentów roślin nie zostawał zbyt długo ponad powierzchnią płynu. Gdybyś nie mieszała, może się zalęgnąć pleśń i trzeba będzie wszystko wylać!
- W zależności od temperatury, lemoniada będzie gotowa około 3-5 dnia od rozpoczęcia fermentacji. Skosztuj, czy już jest gotowa – jeśli jest orzeźwiająca, leciutko musująca i mało słodka, to znaczy, że jest gotowa.
- Opcjonalnie, możesz przeprowadzić drugą fermentację, czyli: przelać lemoniadę do szczelnie zamykanych, grubych butelek, dodać po 1 łyżeczce cukru na butelkę i fermentować (zamknięte oczywiście) przez 1 kolejny dzień. Pod koniec dnia warto odgazować butelki (będzie buzowało, więc powolutku to rób i w zlewie). Trzeba to zrobić, żeby w butelkach nie powstało za duże ciśnienie – gdyby się tak stało, to butelki wybuchną. Druga fermentacja (w butelkach) jest totalnie opcjonalna i troszkę bardziej zaawansowana, na początek polecam jej nie robić, tylko delektować się pysznym smakiem pierwszej fermentacji.
Jak widzisz, przepis jest naprawdę bardzo prosty, wymaga jedynie trochę skupienia, uważności, miłości do Matki Natury, no i troszkę spokoju i chęci. Na pewno sobie poradzisz, niezależnie od stopnia roślinnego zaawansowania 💚.
Jaką pierwszą fermentowaną lemoniadę zrobisz? Z jakimi roślinami? A może masz swoje sprawdzone połączenia smakowe? Koniecznie daj mi znać w komentarzu lub wiadomości prywatnej.
Ściskam,
Dominika
Ważne! Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna z części publikacji nie może być powielana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody właścicielki. Treści są objęte prawem autorskim i podlegają ochronie na mocy „Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych” z dnia 4 lutego 1994 r. (tekst ujednolicony: Dz.U. 2006 nr 90 poz. 631). Kopiowanie, przetwarzanie, rozpowszechnianie tych materiałów w całości lub w części bez pisemnej zgody autorki jest zabronione.

